Miesięczne archiwum: Luty 2015

Gdy dziecko nie odpowiada w języku, w którym do niego mówimy. Bierna znajomość?

Język mniejszościowy (podobnie, ale nie identycznie jak język mniejszości) to ten, z którym dwujęzyczne dziecko ma mniejszy kontakt, czyli słyszy i używa go rzadziej. Język większościowy natomiast, to ten, w którym mówi większość otaczających dziecko osób. Język większościowy staje się językiem dominującym danej osoby dwujęzycznej, czyli jest to język, którym dana osoba dwujęzyczna posługuje się lepiej.

Często zdarza się, że dziecko wybiera język większości (najczęściej otoczenia) i to w nim odpowiada rodzicowi, który ten język również rozumie. Logice dziecka nie można odmówić słuszności: skoro mama Polka zna polski, mieszkamy w Polsce (w rodzinach stosujących dwujęzyczność nienatywną) to po co wysilać się po angielsku? A skoro tata Portulaglczyk mieszkający z mamą Polką w Polsce rozumie po polsku to na jego słowa po portugalsku można przecież odpowiedzieć po polsku. Logiczne, po co się męczyć? Dziecku chodzi o to, żeby się dogadać.

Rodzice obawiają się, że dziecko choć wszystko rozumie, nie będzie potrafiło mówić w języku mniejszościowym, że będzie to tzw. „znajomość bierna” języka. Czy tak faktycznie będzie?

1. Rozumienie języka jest pierwszym i najważniejszym etapem jego przyswajania i nauki. Dlatego konsekwentnie zwracamy się do dziecka w języku, którego chcemy je nauczyć i cieszymy się, że zapewniamy ten najważniejszy etap w przyswajaniu języka: rozumienie. „Otaczamy” dziecko językiem mniejszościowym  (bajki, piosenki, filmy, wyliczanki, słuchowiska, nasze czytanie z nim książek) i jesteśmy tacy dumni, że dziecko ten język rozumie. Dwujęzyczność ma być dla nas źródłem radości a nie frustracji.

2. Gdy dziecko odpowiada w jezyku większościowym, nie zmuszamy go do zmiany języka, nie obrażamy się na tę językową dziecięcą drogę na skróty.  Nie strofujemy : „W jakim Ty do mnie języku mówisz!”.

3. Wszystko zależy od wieku dziecka, od sytuacji oraz tego co dziecko do nas w danym momencie mówi. Generalnie zasadą jest, że tłumaczymy wypowiedzi dziecka w języku, w którym chcemy, by do nas się zwracało i zachęcamy delikatnie dziecko do powtórzenia. Powtórzyć po kimś jest łatwiej, niż samemu ułożyć zdanie. W dodatku po takim powtórzeniu mama/tata się uśmiecha… dziecko czuje, że potrafi. Poczucie własnego sukcesu, własnego postępu jest w nauce (każdej nauce) bardzo ważne.

3a. Jeżeli dziecko prosi o coś, na czym mu zależy (o dodatkowego cukierka, pozwolenie na rozrywkę na komputerze itp.)   wystarczy zapytać w języku, w którym tę prośbę chcemy usłyszeć: „Co mówisz?,  „Poszę?” „Ale ja nie rozumiem”. Następnie POMAGAMY dziecku stworzyć poprawną prośbę w języku, o który nam chodzi.  Rozmowa z nami nie ma być katorgą językową dla dziecka. Nasza zgoda na prośbę dziecka wyrażoną w języku, w którym się do dziecka zwracamy, jest swoistą nagrodą za jego wysiłek językowy. Nie powinno się, gdy usłyszymy o co dziecko pyta, męczyć je budowaniem zdania w innym języku po czym z tryumfem odpowidzieć: „NIE”,  „Nie możesz”, „Nie zgadzam się”. Jeśli wiemy, że nie zgodzimy się na to, o co dziecko prosi, to możemy zastosować punkt 3b poniżej.

3b. Jeżeli dziecko prosi o coś, na czym mu zależy, a my wiemy, że się nie zgodzimy, zamiast, krótkiego „NIE”, które wieńczy jego próby ułożenia zdania we właściwym języku stosowane z punktu 3a, rozmawiamy na ten temat w stylu „Wiesz, że ….. [tu każdy rodzic wie jak marudzić, nasi rodzice wiedzieli, my też wiemy  :-)]. Dziecko żywo zainteresowane jest przebiegiem i wynikami dyskusji, możemy wtedy delikatnie upominać je, że przecież rozmawiamy w takim a takim języku, tłumaczymy jego kwestie na język docelowy. Nie dopuszczamy, aby nasze „NIE” kojarzyło się z daremnym wysiłkiem jakim jest mówienie w języku mniejszościowym. Może i powstanie nam mieszanina językowa, bo emocje pewnie nie są bez znaczenia dla prośby dziecka. Trudno, popracujemy nad językiem dziecka przy okazji przyjemniejszych tematów niż nasz brak zgody na jego prośbę.

3c. Jeżeli dziecko opowiada nam coś poruszone (jest pełne emocji dobrych lub złych) zwyczajnie  powatrzamy po nim, tłumaczymy fragmenty jego wypowiedzi, bardzo dyskretnie, nie każemy wtedy powtarzać, nie blokujemy potrzeby dziecka wyrzucenia z siebie wszystkiego co chce nam zakomunikować. Jeżeli dziecko jest bardzo poruszone, nie potrafi się wysłowić w jezyku mniejszości a w dodatku „nieszczęście” miało miejsce na placu zbaw gdzie wszyscy mówią jezykiem większościowym, darujmy sobie naszą dwujęzyczność na chwilę, przytulmy, wysłuchajmy. Po otarciu łez, gdy emocje opadną, możemy już na spokojnie „przedyskutować” wszystko raz jeszcze stosując punkt 3a.

Każdy rodzic zna siebie i zna swoje dziecko, jego możliwości, jego wrażliwość i doskonale czuje w jakich sytuacjach może wymóc komunikację w języku mniejszościowym.

4. Staramy się, aby języka mniejszościwoego było jak najwięcej (filmy, bajki, wyjazdy, znajomi etc.). Jednocześnie dbamy o dobrą atmosferę wokół tego języka: nie zmuszamy, nie każemy za brak jego użycia, nie obnosimy się z nim jeśli dziecko tego nie chce (tak też bywa).

W otoczeniu akceptacji, zrozumienia, czasu spedzanego z dzieckiem, zabawy, rozmów, wspólnego oglądania programów, filmów, bajek, wspólnego słuchania i czytania, każda bierna znajomośc języka przeradza w końcu w aktywną. Potrzeba matką aktywnego użycia języka. Nie nerwowo, prędzej czy później, osłuchane z językiem dziecko przed taką potrzebą stanie i będzie mówiło, mówiło i robiło w tym mówieniu niesamowite postępy.

Warsztaty poświęcone mówieniu do dzieci w języku obcym.

Wokół wychowywania dzieci w dwujęzyczności nienatywnej narosło wiele mitów. Oprócz ich obalania, na warsztatach pokażemy konkretne techniki, które na to pozwalają. 24 lutego skupimy się na tym: Jak wychować dwujęzyczne dziecko? Jak motywować je do podtrzymania dwujęzyczności, do używania języka obcego? Co robić gdy dziecko nie chce odpowiadać w języku drugim? Jak zachować się w okresie buntu nastolatka?Jak wygląda rozwój językowy dzieci dwujęzycznych? Jak postrzegają one to wychowanie po kilkudziesięciu latach? Czy wczesna dwujęzyczność może zaszkodzić? Czy są jakies wady dwujęzycznego wychowania dzieci? … listę pytań, ku naszej radości, zawsze chętnie uzupełniają uczestnicy warsztatów. :-)

Zapraszamy dzieci NNB na bezpłatne badanie logopedyczne.

Centrum wielojęzyczności oraz zespół NNB zapraszają dzieci wychowywane w dwujęzyczności nienatywnej (NNBproject.eu) na bezpłatne badanie logopedyczne.

Ujmująca Pani logopeda, mgr Kamila Kuros-Kowalska specjalizująca się w dwujęzyczności, przeprowadzi badanie mowy, nadawania (artykulacji głosek) oraz sprawności narządów artykulacyjnych (artykulatorów). Wszystko w przemiłej atmosferze. :-)

Prosimy o rejestrację telefoniczną pod numerem: 504 173 610 lub mailową: centrum@wielojezycznosc.pl   Do wyboru są następujące terminy:

11 lutego (środa) od godziny 18:00

12 lutego (czwartek) od godziny 17:00

13 lutego (piątek) od godziny 16:30

18 lutego (środa) od godziny 18:00

20 lutego (piątek) od godziny 18:00

Miejsce: Budynek Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego, ul. Grota Roweckiego 5, Sosnowiec.

(Oczywiście zapraszamy również na warsztaty, wpis poniżej: Wasztaty NNB (dwujęzyczność nienatywna) już 24 lutego.

O względności wielojęzyczności.

Bogumiła Baumgartner na swojej stronie internetowej pisze: „Obecnie przeżywam „kryzys” okresu dojrzewania u moich córek. Ze mną nadal zawsze rozmawiają po polsku, ale jakoś ostatnio mniej. Nie wiem, z czego to wynika. Z tego, że w ogóle mniej się rozmawia z rodzicami mając 13, 15 lat, czy że jako dziewczynki trzymają sztamę z tatą i dlatego więcej rozmawiają z nim (po niemiecku) niż że mną po polsku, czy że brakuje im polskiego słownictwa? Nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie, a jest mi z tym bardzo ciężko. Proszę o poradę.” Żródło: http://www.e-bilingual.net/dwujezyczne-rodziny

Z pewnością wiek nastoletni nie ułatwia komunikacji z dziećmi i to bez względu na ilość języków, którymi się posługują. Świadomy rodzic stawia sobie pytania, szuka odpowiedzi, obserwuje, analizuje, zastanawia się. Wszystko zależy od celu wychowania dwujęzycznego (wielojęzycznego) jaki stawiają sobie rodzice. Miałam przyjemność osobiście poznać nastoletnie córki Bogusi: dwie sympatyczne dziewczyny, mówiące pięknie po polsku, mające bardzo dobry kontakt z mamą. Mama się jednak martwi, bo coś się zmieniło, nie jest jak dawniej. To naturalna postawa zatroskanego rodzica.

Co ciekawe, gdyby to mama stosująca NNB żaliła się na brak kontaktu z dorastającymi córkami, sceptycy wychowania w dwujęzyczności nienatywnej uznaliby to za dowód na słabszą więź emocjonalną z dzieckiem spowodowaną właśnie mówieniem do niego w języku nierodzimym. A to wszystko względne jest… to nie jest wszystko takie proste…