Miesięczne archiwum: Styczeń 2015

Warsztaty NNB (dwujęzyczność nienatywna) już 24 lutego.

Po feriach, zapraszamy na nasze warsztaty poświęcone uczeniu dzieci języków obcych w domu. Dwujęzyczność nienatywna rozumiana jako mówienie do dziecka w języku obcym będzie głównym tematem spotkania. Pokażemy jak wesprzeć dwujęzyczność dzieci w monolingwalnym kraju, czego można oczekiwać od NNB, czego się spodziewać stosując tę metodę wychowania dwujęzycznego.

Mamy nadzieję, że odpowiemy na wszystkie Wasze  pytania.

Zapraszamy serdecznie. Szczegóły w zakładce „OFERTA:WARSZTATY”

Jak wrócić do „formy” językowej po przerwie?

W życiu bywa tak, że z różnych powodów oraz na skutek przeróżnych sytuacji i zdarzeń, nie używamy języka, którego uczyliśmy się wcześniej. Znamy język lepiej lub gorzej, ale na skutek przerwy zapominamy go, gubimy rytm, wypadamy z wprawy. A potem  żałujemy utraconej biegłości.

Jak wrócić do formy językowej sprzed przerwy?

1. Bez paniki i bez nerwów, serwujemy sobie porządną dawkę filmów, bajek, piosenek, wywiadów, reportaży, programów etc. To nic, że nie rozumiemy, przypominamy w ten sposób naszej głowie, że „to już kiedyś było tylko się zakurzyło”, kodujemy, że oto jest nam miło i przyjmnie gdy docierają do nas dźwięki danego języka. Głowa to polubi, nie będzie szukała wymówek i wymyślała miliona zajęć innych niż nauka języka obcego.

2. Czytamy książkę w języku obcym tak, jak czyta się ulubioną książkę (na plaży, na ławce w parku, w autobusie, na kanapie). Czytając moją pierwszą książkę po francusku rozumiałam niewiele, zmyślałam sobie i wyobrażałam o czym jest i bardzo cieszyłam na spotykane znane już słówka. Można też inaczej: przeczytać najpierw polskie tłumaczenie a później wersję oryginalną, lub odwrotnie. Czytamy sobie i już. Zabieramy książkę do lekarza, do pociągu, do parku… łapiemy choć pół strony, choć dwie linijki. Ważne, aby w głowie się powolutku odkurzało.

3. Można poczytać repertorium gramatyczne, zorganizować sobie swoisty obraz gramatyki z lotu ptaka, bez wchodzenia w szczegóły, bez wkuwania na test. W języku nieregularne są elementy najczęściej używane, czyli te, które nam się osłuchają i oczytują, pozostała część podlega właśnie zasadom przedstawianym w repertoriach.

Możemy oczywiście spróbować kursu, lub zajęć indywidualnych. W połączeniu z punktami 1-3 dadzą znakomite efekty.

 

Czy język ojczysty można zapomnieć?

Czy Polka/Polak może, mając kilkanaście lat, wyjechać do obcego kraju, nie kontaktować się z rodakami, nie używać języka ojczystego i w efekcie zapomnieć jak się mówi po polsku, lub czy może mówić z silnym, obcym akcentem? W odpowiedzi posłużę się przykładami konkretnymi, prawdziwymi.

Przykład pierwszy: wakacje 1939, Anna spędza dwa tygodnie w Belgii, ma wracać do Polski na początku września. Wybucha wojna, powrót nastolatki jest niemożliwy, wszelki kontakt z rodziną zerwany. Anna nie używa języka polskiego przez kolejnych 40 lat. Matka, z pomocą Czerwonego Krzyża, odnajduję córkę po latach. Dzwoni telefon, w słuchawce mama, mama, po 40 latach znów mówi do córki. Anna czuje jak jej twarz tonie we łzach, rozumie co mówi mama, nie potrafi jednak niczego powiedzieć, zapomniała jak się mówi po polsku.

Przykład drugi: Polska lat siedemdziesiątych minionego wieku, ledwie pełnoletnie rodzeństwo ucieka do Niemiec. Układają tam sobie życie. Po dwudziestu latach ona mówi po polsku bardzo ładnie, sporadycznie szukając słów, on natomiast ma twarde niemieckie „r” i silny, obcy akcent. Jej dorosłe już dzieci mówią po polsku, jego dzieci nawet polskiego nie rozumieją.

Język nie jest nam dany raz na zawsze, jego rozwój zależy od szeregu czynników, z których każdy może odgrywać kluczową rolę, nasza znajomość języka/języków wciąż się zmienia, nie jest wartością stałą.

Życie pisze różne scenariusze, znajomość języka jest jak uprawa ogrodu, należy choć sporadycznie skosić trawę: posłuchać, poczytać, pooglądać, porozmawiać…

 

 

Wielojęzyczność – każde słowo gdzieś coś znaczy.

- „Mamusiu, a co znaczy zawarida?”

- „Hmmm…. z tego co wiem, w obecnie używanym standardowo języku polskim nie ma takiego słowa, ja przynajmniej takiego nie znam” (asekuruję się jak mogę… :-) )

- „A czy w jakimś języku jest takie słowo?”

- „O tak, z pewnością, gdzieś na świecie istnieje język, który takie słowo posiada.”

Czyż to nie jest piękne?

Wielojęzyczność uczy tolerancji (uwaga, tolerancja nie oznacza przymykania oczu na krzywdę słabszych. W Polsce zbyt często przez tolerancję pojmuje się siedzenie cicho i zgadzanie na wszystko wokoło). Wielojęzyczność idzie w parze z wielokulturowością, uczy zrozumienia, że ktoś może chcieć żyć inaczej, dotyczyć to może całkiem prozaicznych aspektów życia codziennego. We Francji, na przykład, dzieci do obiadu piją wodę. Kiedyś, dawno temu, bardzo mnie to zdziwiło. Jak to? A kompocik?

Wielojęzyczność sprawia, że nie dziwią mnie Włosi mówiący „No” gdy chcą powiedzieć „Tak”, Francuzi, którzy  nie słyszą różnicy w polskich wyrazach „wejście „, „wyjście”, ani nawet Szwedzi, którzy wciągając energicznie powietrze zgadzają się z nami, mówią potoczne „TAK” w dość specyficzny sposób.  Z resztą, zobaczcie sami film:

Na filmie https://www.youtube.com/watch?v=URgdIAz4QNg

E viva wielojęzyczność !

Ta dwujęzyczność nienatywna …

Dwujęzyczność nienatywna budzi sporo kontrowersji w Polsce. Czy słusznie? Czyż wychowanie dziecka w dwu, lub wielojęzyczności nie powinno być prywatną sprawą jego rodziców. Jeżeli rodzic zna doskonale język obcy i decyduje się mówić w nim do swojego własnego dziecka to dlaczego mamy mu tego zabraniać?  Są też rodzice, którzy pomimo biegłej znajomości języka obcego nie nauczyli go swoich dzieci. To też jest ich prywatną sprawą i decyzją, do której mają prawo.

Dotychczasowe badania nad NNB pokazują, że mówienie do dziecka w języku obcym nie wpływa negatywnie na jego rozwój. Nie jest to czynnik wywołujący jakiekolwiek zaburzenia.  Nie jest to jednak codzienna sytuacja dlatego wiele miłych i mniej miłych  niespodzianek czeka na rodziców stosujących dwujęzyczność nienatywną.

Czy NNB ma wady? A czy umiejętność gry na gitarze ma wady? A umiejętność pływania? A jazda na rowerze? No cóż, „twarde” opuszki palców od metalowych strun, niebezpieczeństwo utonięcia, bo nieumiejący pływać nie weszli w ogóle do wody, upadek z roweru. No wady jak nic. Lepiej nie grać na gitarze, nie umieć pływać i nie uczyć się jazdy na rowerze.  Z NNB jest tak samo. Ja nie znam japońskiego więc mi się niestety żadne japońskie słówko nie zapomni, ani nie pomyli, ani nie pomiesza :-( wolałabym jednak znać japoński.

24 lutego (wtorek) warsztaty z mówienia do dziecka w języku obcym (NNBproject.eu).

24 lutego 2015 zapraszamy serdecznie na godzinę 18:00 do budynku Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego (ul. Grota Roweckiego 5, Sosnowiec) na warsztaty poświęcone NNB. „NNB, czyli mówienie do dziecka  w języku obcym.”

W oparciu o zebrane wśród 48 polskich rodzin dane, pokażemy co warunkuje powodzenie w wychowywaniu dziecka w dwujęzyczności nienatywnej, na co należy zwrócić szczególną uwagę, a co jest absolutnie normą i nie powinno rodziców niepokoić. Czy można zacząć stosowanie NNB gdy dziecko zna już język polski? Jak reagować w różnych sytuacjach? Czy można przerwać? Czy NNB może dziecku zaszkodzić? Jakie są wady i zalety stosowania NNB?

Zainteresowanych prosimy o nadsyłanie nie tylko zgłoszeń ale i pytań dotyczących NNB, które im się nasuwają.

Warsztaty oparte o najnowsze wyniki badań nad NNB w Polsce prowadzone przez zespół NNB. Prowadzenie dr Sonia Szramek-Karcz oraz członkowie zespołu NNB: Monika Wawrzyniak i Beata Rosiek.

ZAPRASZAMY (szczegóły w zakładce WARSZTATY:OFERTA)

 

Ważna kolejność w nauce języka obcego.

Mam na myśli kolejność poznawania czterech podstawowych sprawności w nauce języka obcego: rozumienia, mówienia, czytania i pisania. I to jest właśnie poprawna kolejność, w której powinniśmy nabywać poszczególne umiejętności językowe.

Słuchamy języka, który chcemy opanować, poznajemy jego melodię, brzmienie. To nic, że niewiele rozumiemy, słuchamy jak dziecko, tak jak robiliśmy to ucząc się naszego języka ojczystego. Oglądamy filmy, bajki, słuchamy piosenek, wywiadów. Uczymy się najpierw ROZUMIENIA.

Kiedy się już osłuchamy (tydzień, dwa, miesiąc) powolutku zaczynamy mówić. Proste zdania, proste konstrukcje. I dalej słuchamy, rozumiemy dużo, niewiele potrafimy powiedzieć, to dobrze, to znaczy, że uczymy się języka w dobrej, bo naturalnej kolejności. Słuchajmy i jeszcze raz słuchajmy.

Osłuchani i mówiący już troszczkę, wprowadzamy czytanie. Czytanie dla przyjemności, kto co i jak lubi. Można wziąć książkę i czytać sobie, tak sobie czytać zwyczajnie jakbyśmy robili to w naszym ojczystym języku. Nie musimy sprawdzać w słowniku, jeśli nie znamy zbyt wielu słów możemy sobie wyobrażać o czym jest dana książka. U początkujących te pojedyncze, odnalezione w gąszczu liter słowa sprawiają radość niezbędną do nauki. Możemy też czytać naszą ulubioną pozycję książkową w języku, którego się uczymy.

Na samym końcu uczymy się pisania w języku obcym. U jednych ta potrzeba pojawia się wcześniej u innych później, nie należy się zmuszać, warto poczekać na właściwy moment, okazję, potrzebę. Zbyt wczesny kontakt z językiem pisanym, lub poznawanie najpierw wersji pisanej słowa przed poznaniem jego brzmienia często zakłóca wymowę, zniekształca ją. Każdy kto uczył się słówek do sprawdzianu pisemnego wie o czym mówię.

Starajmy się zachować właściwą kolejność nauki sprawności językowych czyli słuchamy, słuchamy, słuchamy, potem trochę i powolutku mówimy. Następnie czytamy dla przyjemności bez katowania się sprawdzaniem w słowniku każdego słowa jeśli nie lubimy tego robić. Gdy język przestaje być „obcy”, zaczynamy w nim pisać.

SŁUCHANIE jest niedoceniane przez co jest zaniedbywane, pomijane. Tymczasem jest to fundament, bez którego nasza nauka języka obcego nie będzie wzrastać tak, jakbyśmy tego chcieli.

 

 

 

 

NNB – to proste!

Choć brzmi magicznie, NNB jest skrótem od angielskiego non-native bilingualism czyli dwujęzyczności nienatywnej.  W Polsce wciąż temat tabu, tonący w morzu stereotypów i niczym nieuzasadnionych, szkodliwych opinii. NNB określa sytuację, w której rodzic mówi do dziecka w języku obcym.

A sprawa jest prosta: chcesz mówić w języku obcym do dziecka? To mów! Bawi Cię to? Lubisz? Dobrze się z tym czujesz? Jesteś szczęśliwy jako rodzic, dziadek, wujek mówiąc do dziecka w języku obcym? To bardzo dobrze, to najważniejsze. Nie czujesz się dziwnie, sztucznie, źle z mówieniem do dziecka w języku obcym? To mów! Jeśli chcesz to stosuj NNB.

Największą niespodzianką prowadzonych badań (NNBproject.eu) jest fakt, że rodzic nie musi władać biegle językiem obcym, aby mówić nim do dziecka. Powiem więcej, w badaniach uczestniczą rodziny, które stosują metodę NNB wybiórczo, czyli rodzic mówi do dziecka czasami po polsku, czasami w języku obcym. Jest to metoda „mieszana”, której również nie krytykuję, bo poznałam fantastyczne efekty jej stosowania.

Każda rodzina jest inna, rodzice najlepiej znają swoje dzieci, wybierają jak i kiedy wprowadzić języki obce, próbują różnych rozwiązań, wiedzą co najlepiej się sprawdza, co dzieci lubią najbardziej i co przynosi im największą radość.