Archiwa kategorii: wielojęzyczność

26 i 27 września: konferencja + warsztaty

Przygotowujemy dla Was konferencję oraz warsztaty. Miejsce: ul. Grota-Roweckiego 5, Sosnowiec.

Prelegenci na sesji plenarnej oraz w równoległych sekcjach wystąpią w sobotę, 26 września 2015.

Warsztaty dla dzieci i ich rodziców, odbęda się w niedzielę , 27 września 2015.

Będziemy obalać mity dotyczące wielojęzyczności, dwujęzyczności nienatywnej, motywacji, zaburzeń mowy, jąkania oraz mutyzmu wybiórczego.

Więcej szczegółów już 31 sierpnia.

Osoby zainteresowane otrzymywaniem na bieżąco informacji na temat konferencji i wartsztatów, prosimy o wysłanie maila na adres centrum@wielojezycznosc.pl

Do zobaczenia!

28 maja 2015: Strategie osiągania wielojęzyczności.

Na kolejnych warsztatach będziemy mówić o strategiach prowadzących do wielojęzyczności rozumianej jako porozumiewanie się w dwóch lub więcej językach. Skupimy się na strategiach stosowanych w rozwoju wielojęzyczności dziecięcej: OPOL, OPSL, mL@H, miejsca, czasu, oraz strategii mieszanej. Wszystkie strategie można stosować w Polsce w rodzinach Polaków. Na warsztatach powiemy i pokażemy jak wpłynąć na powodzenie wielojęzyczności.

28 maja, godz. 18:00 – 19:30, ul. Grota-Roweckiego 5, Sosnowiec (Budynek Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego). Szczegóły w zakładce OFERTA:WARSZTATY.

 

Na czym polega „osłuchiwanie”

„Osłuchiwanie się” to korzystanie z każdej okazji, aby przypomnieć głowie, że język, którego się uczymy jest ważny i potrzebne jest na niego miejsce, ma  się tam kurz w głowie na nowym języku nie zbierać. :-)

Co robimy, by się osłuchiwać? Oglądamy filmy w oryginalnej wersji dźwiękowej (z napisami polskimi, jeśli ktoś lubi), słuchamy e-booków, piosenek, słuchowisk, telewizji, radia. Nie musimy wtedy skupiać się na słyszanych treściach. Niech nasze uszy się skupiają. Słuchamy, słuchamy, słuchamy.

Jestem obecnie w kraju, którego języka nie znam. Po przybyciu do hotelu włączyłam telewizor. Rano, wychodząc wyłączyłam go pewna, że nauczyłam się jedynie jak jest w tym języku „TAK”.

Na Uniwersytecie, gdy studenci podłączali kable do głośników (w prezentacji mam krótkie materiały filmowe i potrzebuję nagłośnienia) rozpoznałam krótkie słowa, które studenci wymieniali między sobą. Zapytałam więc co znaczą. Okazało się, że pytam o znaczenie: „w ten sposób„, „tak jest dobrze„, „może być„. Te zwroty potrafiłam wydzielić z potoku słów, bo osłuchałam się. Byłam zaskoczona jak wiele dało moje wieczorne oglądanie telewizji w hotelu. Trzy zwroty, nie pamietam ich teraz, ale znowu usłyszę, skoro tak często się ich używa. :-)

Osłuchanie to:

-przekonanie naszej głowy, że otaczające nas dźwięki danego języka są ważne

- oswojenie się z melodią języka

- przyzwyczajenie do sposobu mówienia (dla przykładu: inaczej mówią Włosi, inaczej Anglicy)

- oddzielanie poszczególnych elementów wypowiedzi (najpierw na zdania, potem słowa)

- skupienie na najczęściej używanych zwrotach i konstrukcjach

Osłuchanie to nieodzowny element nauki języków, bez osłuchania, nie ma poprawnego, płynnego mówienia.

Ważne, aby do słuchania wybierać to, co lubimy. Jeżeli spędziliśmy godzinę na przełączaniu kanałów lub filmików na Youtube, to słuchaliśmy przez godzinę. Nie ma znaczenia czy jest to jeden film, czy krótkie fragmenty różnych produkcji. Słuchanie zaliczone :-)

Bezpłatne badania logopedyczne dla dzieci dwujęzycznych.

Zapraszamy dzieci dwujęzyczne na kolejne spotkania z logopedą specjalizującym się w rozwoju mowy u dzieci władających więcej niż jednym językiem, doktorantką Uniwersytetu Śląskiego, mgr Kamilą Kuros-Kowalską. Czekamy na Was w najbliższą środę (11 marca), w godzinach 16:30 – 19:30 (ul. Grota Roweckiego 5, Sosnowiec). Prosimy o kontakt telefoniczny pod numerem 504 173 610 w celu umówienia się na konkretną godzinę. Spotkanie trwa 30 minut. Prosimy również o kontakt osoby zainteresowane możliwością spotkania w innym terminie.

A tak bawią się dzieci podczas badania :

BadanieLogop_Rita_Poprawiony

BadaniaLogop_BodKM

Gdy dziecko nie odpowiada w języku, w którym do niego mówimy. Bierna znajomość?

Język mniejszościowy (podobnie, ale nie identycznie jak język mniejszości) to ten, z którym dwujęzyczne dziecko ma mniejszy kontakt, czyli słyszy i używa go rzadziej. Język większościowy natomiast, to ten, w którym mówi większość otaczających dziecko osób. Język większościowy staje się językiem dominującym danej osoby dwujęzycznej, czyli jest to język, którym dana osoba dwujęzyczna posługuje się lepiej.

Często zdarza się, że dziecko wybiera język większości (najczęściej otoczenia) i to w nim odpowiada rodzicowi, który ten język również rozumie. Logice dziecka nie można odmówić słuszności: skoro mama Polka zna polski, mieszkamy w Polsce (w rodzinach stosujących dwujęzyczność nienatywną) to po co wysilać się po angielsku? A skoro tata Portulaglczyk mieszkający z mamą Polką w Polsce rozumie po polsku to na jego słowa po portugalsku można przecież odpowiedzieć po polsku. Logiczne, po co się męczyć? Dziecku chodzi o to, żeby się dogadać.

Rodzice obawiają się, że dziecko choć wszystko rozumie, nie będzie potrafiło mówić w języku mniejszościowym, że będzie to tzw. „znajomość bierna” języka. Czy tak faktycznie będzie?

1. Rozumienie języka jest pierwszym i najważniejszym etapem jego przyswajania i nauki. Dlatego konsekwentnie zwracamy się do dziecka w języku, którego chcemy je nauczyć i cieszymy się, że zapewniamy ten najważniejszy etap w przyswajaniu języka: rozumienie. „Otaczamy” dziecko językiem mniejszościowym  (bajki, piosenki, filmy, wyliczanki, słuchowiska, nasze czytanie z nim książek) i jesteśmy tacy dumni, że dziecko ten język rozumie. Dwujęzyczność ma być dla nas źródłem radości a nie frustracji.

2. Gdy dziecko odpowiada w jezyku większościowym, nie zmuszamy go do zmiany języka, nie obrażamy się na tę językową dziecięcą drogę na skróty.  Nie strofujemy : „W jakim Ty do mnie języku mówisz!”.

3. Wszystko zależy od wieku dziecka, od sytuacji oraz tego co dziecko do nas w danym momencie mówi. Generalnie zasadą jest, że tłumaczymy wypowiedzi dziecka w języku, w którym chcemy, by do nas się zwracało i zachęcamy delikatnie dziecko do powtórzenia. Powtórzyć po kimś jest łatwiej, niż samemu ułożyć zdanie. W dodatku po takim powtórzeniu mama/tata się uśmiecha… dziecko czuje, że potrafi. Poczucie własnego sukcesu, własnego postępu jest w nauce (każdej nauce) bardzo ważne.

3a. Jeżeli dziecko prosi o coś, na czym mu zależy (o dodatkowego cukierka, pozwolenie na rozrywkę na komputerze itp.)   wystarczy zapytać w języku, w którym tę prośbę chcemy usłyszeć: „Co mówisz?,  „Poszę?” „Ale ja nie rozumiem”. Następnie POMAGAMY dziecku stworzyć poprawną prośbę w języku, o który nam chodzi.  Rozmowa z nami nie ma być katorgą językową dla dziecka. Nasza zgoda na prośbę dziecka wyrażoną w języku, w którym się do dziecka zwracamy, jest swoistą nagrodą za jego wysiłek językowy. Nie powinno się, gdy usłyszymy o co dziecko pyta, męczyć je budowaniem zdania w innym języku po czym z tryumfem odpowidzieć: „NIE”,  „Nie możesz”, „Nie zgadzam się”. Jeśli wiemy, że nie zgodzimy się na to, o co dziecko prosi, to możemy zastosować punkt 3b poniżej.

3b. Jeżeli dziecko prosi o coś, na czym mu zależy, a my wiemy, że się nie zgodzimy, zamiast, krótkiego „NIE”, które wieńczy jego próby ułożenia zdania we właściwym języku stosowane z punktu 3a, rozmawiamy na ten temat w stylu „Wiesz, że ….. [tu każdy rodzic wie jak marudzić, nasi rodzice wiedzieli, my też wiemy  :-)]. Dziecko żywo zainteresowane jest przebiegiem i wynikami dyskusji, możemy wtedy delikatnie upominać je, że przecież rozmawiamy w takim a takim języku, tłumaczymy jego kwestie na język docelowy. Nie dopuszczamy, aby nasze „NIE” kojarzyło się z daremnym wysiłkiem jakim jest mówienie w języku mniejszościowym. Może i powstanie nam mieszanina językowa, bo emocje pewnie nie są bez znaczenia dla prośby dziecka. Trudno, popracujemy nad językiem dziecka przy okazji przyjemniejszych tematów niż nasz brak zgody na jego prośbę.

3c. Jeżeli dziecko opowiada nam coś poruszone (jest pełne emocji dobrych lub złych) zwyczajnie  powatrzamy po nim, tłumaczymy fragmenty jego wypowiedzi, bardzo dyskretnie, nie każemy wtedy powtarzać, nie blokujemy potrzeby dziecka wyrzucenia z siebie wszystkiego co chce nam zakomunikować. Jeżeli dziecko jest bardzo poruszone, nie potrafi się wysłowić w jezyku mniejszości a w dodatku „nieszczęście” miało miejsce na placu zbaw gdzie wszyscy mówią jezykiem większościowym, darujmy sobie naszą dwujęzyczność na chwilę, przytulmy, wysłuchajmy. Po otarciu łez, gdy emocje opadną, możemy już na spokojnie „przedyskutować” wszystko raz jeszcze stosując punkt 3a.

Każdy rodzic zna siebie i zna swoje dziecko, jego możliwości, jego wrażliwość i doskonale czuje w jakich sytuacjach może wymóc komunikację w języku mniejszościowym.

4. Staramy się, aby języka mniejszościwoego było jak najwięcej (filmy, bajki, wyjazdy, znajomi etc.). Jednocześnie dbamy o dobrą atmosferę wokół tego języka: nie zmuszamy, nie każemy za brak jego użycia, nie obnosimy się z nim jeśli dziecko tego nie chce (tak też bywa).

W otoczeniu akceptacji, zrozumienia, czasu spedzanego z dzieckiem, zabawy, rozmów, wspólnego oglądania programów, filmów, bajek, wspólnego słuchania i czytania, każda bierna znajomośc języka przeradza w końcu w aktywną. Potrzeba matką aktywnego użycia języka. Nie nerwowo, prędzej czy później, osłuchane z językiem dziecko przed taką potrzebą stanie i będzie mówiło, mówiło i robiło w tym mówieniu niesamowite postępy.

Zapraszamy dzieci NNB na bezpłatne badanie logopedyczne.

Centrum wielojęzyczności oraz zespół NNB zapraszają dzieci wychowywane w dwujęzyczności nienatywnej (NNBproject.eu) na bezpłatne badanie logopedyczne.

Ujmująca Pani logopeda, mgr Kamila Kuros-Kowalska specjalizująca się w dwujęzyczności, przeprowadzi badanie mowy, nadawania (artykulacji głosek) oraz sprawności narządów artykulacyjnych (artykulatorów). Wszystko w przemiłej atmosferze. :-)

Prosimy o rejestrację telefoniczną pod numerem: 504 173 610 lub mailową: centrum@wielojezycznosc.pl   Do wyboru są następujące terminy:

11 lutego (środa) od godziny 18:00

12 lutego (czwartek) od godziny 17:00

13 lutego (piątek) od godziny 16:30

18 lutego (środa) od godziny 18:00

20 lutego (piątek) od godziny 18:00

Miejsce: Budynek Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego, ul. Grota Roweckiego 5, Sosnowiec.

(Oczywiście zapraszamy również na warsztaty, wpis poniżej: Wasztaty NNB (dwujęzyczność nienatywna) już 24 lutego.

O względności wielojęzyczności.

Bogumiła Baumgartner na swojej stronie internetowej pisze: „Obecnie przeżywam „kryzys” okresu dojrzewania u moich córek. Ze mną nadal zawsze rozmawiają po polsku, ale jakoś ostatnio mniej. Nie wiem, z czego to wynika. Z tego, że w ogóle mniej się rozmawia z rodzicami mając 13, 15 lat, czy że jako dziewczynki trzymają sztamę z tatą i dlatego więcej rozmawiają z nim (po niemiecku) niż że mną po polsku, czy że brakuje im polskiego słownictwa? Nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie, a jest mi z tym bardzo ciężko. Proszę o poradę.” Żródło: http://www.e-bilingual.net/dwujezyczne-rodziny

Z pewnością wiek nastoletni nie ułatwia komunikacji z dziećmi i to bez względu na ilość języków, którymi się posługują. Świadomy rodzic stawia sobie pytania, szuka odpowiedzi, obserwuje, analizuje, zastanawia się. Wszystko zależy od celu wychowania dwujęzycznego (wielojęzycznego) jaki stawiają sobie rodzice. Miałam przyjemność osobiście poznać nastoletnie córki Bogusi: dwie sympatyczne dziewczyny, mówiące pięknie po polsku, mające bardzo dobry kontakt z mamą. Mama się jednak martwi, bo coś się zmieniło, nie jest jak dawniej. To naturalna postawa zatroskanego rodzica.

Co ciekawe, gdyby to mama stosująca NNB żaliła się na brak kontaktu z dorastającymi córkami, sceptycy wychowania w dwujęzyczności nienatywnej uznaliby to za dowód na słabszą więź emocjonalną z dzieckiem spowodowaną właśnie mówieniem do niego w języku nierodzimym. A to wszystko względne jest… to nie jest wszystko takie proste…

 

Jak wrócić do „formy” językowej po przerwie?

W życiu bywa tak, że z różnych powodów oraz na skutek przeróżnych sytuacji i zdarzeń, nie używamy języka, którego uczyliśmy się wcześniej. Znamy język lepiej lub gorzej, ale na skutek przerwy zapominamy go, gubimy rytm, wypadamy z wprawy. A potem  żałujemy utraconej biegłości.

Jak wrócić do formy językowej sprzed przerwy?

1. Bez paniki i bez nerwów, serwujemy sobie porządną dawkę filmów, bajek, piosenek, wywiadów, reportaży, programów etc. To nic, że nie rozumiemy, przypominamy w ten sposób naszej głowie, że „to już kiedyś było tylko się zakurzyło”, kodujemy, że oto jest nam miło i przyjmnie gdy docierają do nas dźwięki danego języka. Głowa to polubi, nie będzie szukała wymówek i wymyślała miliona zajęć innych niż nauka języka obcego.

2. Czytamy książkę w języku obcym tak, jak czyta się ulubioną książkę (na plaży, na ławce w parku, w autobusie, na kanapie). Czytając moją pierwszą książkę po francusku rozumiałam niewiele, zmyślałam sobie i wyobrażałam o czym jest i bardzo cieszyłam na spotykane znane już słówka. Można też inaczej: przeczytać najpierw polskie tłumaczenie a później wersję oryginalną, lub odwrotnie. Czytamy sobie i już. Zabieramy książkę do lekarza, do pociągu, do parku… łapiemy choć pół strony, choć dwie linijki. Ważne, aby w głowie się powolutku odkurzało.

3. Można poczytać repertorium gramatyczne, zorganizować sobie swoisty obraz gramatyki z lotu ptaka, bez wchodzenia w szczegóły, bez wkuwania na test. W języku nieregularne są elementy najczęściej używane, czyli te, które nam się osłuchają i oczytują, pozostała część podlega właśnie zasadom przedstawianym w repertoriach.

Możemy oczywiście spróbować kursu, lub zajęć indywidualnych. W połączeniu z punktami 1-3 dadzą znakomite efekty.

 

Czy język ojczysty można zapomnieć?

Czy Polka/Polak może, mając kilkanaście lat, wyjechać do obcego kraju, nie kontaktować się z rodakami, nie używać języka ojczystego i w efekcie zapomnieć jak się mówi po polsku, lub czy może mówić z silnym, obcym akcentem? W odpowiedzi posłużę się przykładami konkretnymi, prawdziwymi.

Przykład pierwszy: wakacje 1939, Anna spędza dwa tygodnie w Belgii, ma wracać do Polski na początku września. Wybucha wojna, powrót nastolatki jest niemożliwy, wszelki kontakt z rodziną zerwany. Anna nie używa języka polskiego przez kolejnych 40 lat. Matka, z pomocą Czerwonego Krzyża, odnajduję córkę po latach. Dzwoni telefon, w słuchawce mama, mama, po 40 latach znów mówi do córki. Anna czuje jak jej twarz tonie we łzach, rozumie co mówi mama, nie potrafi jednak niczego powiedzieć, zapomniała jak się mówi po polsku.

Przykład drugi: Polska lat siedemdziesiątych minionego wieku, ledwie pełnoletnie rodzeństwo ucieka do Niemiec. Układają tam sobie życie. Po dwudziestu latach ona mówi po polsku bardzo ładnie, sporadycznie szukając słów, on natomiast ma twarde niemieckie „r” i silny, obcy akcent. Jej dorosłe już dzieci mówią po polsku, jego dzieci nawet polskiego nie rozumieją.

Język nie jest nam dany raz na zawsze, jego rozwój zależy od szeregu czynników, z których każdy może odgrywać kluczową rolę, nasza znajomość języka/języków wciąż się zmienia, nie jest wartością stałą.

Życie pisze różne scenariusze, znajomość języka jest jak uprawa ogrodu, należy choć sporadycznie skosić trawę: posłuchać, poczytać, pooglądać, porozmawiać…

 

 

Wielojęzyczność – każde słowo gdzieś coś znaczy.

- „Mamusiu, a co znaczy zawarida?”

- „Hmmm…. z tego co wiem, w obecnie używanym standardowo języku polskim nie ma takiego słowa, ja przynajmniej takiego nie znam” (asekuruję się jak mogę… :-) )

- „A czy w jakimś języku jest takie słowo?”

- „O tak, z pewnością, gdzieś na świecie istnieje język, który takie słowo posiada.”

Czyż to nie jest piękne?

Wielojęzyczność uczy tolerancji (uwaga, tolerancja nie oznacza przymykania oczu na krzywdę słabszych. W Polsce zbyt często przez tolerancję pojmuje się siedzenie cicho i zgadzanie na wszystko wokoło). Wielojęzyczność idzie w parze z wielokulturowością, uczy zrozumienia, że ktoś może chcieć żyć inaczej, dotyczyć to może całkiem prozaicznych aspektów życia codziennego. We Francji, na przykład, dzieci do obiadu piją wodę. Kiedyś, dawno temu, bardzo mnie to zdziwiło. Jak to? A kompocik?

Wielojęzyczność sprawia, że nie dziwią mnie Włosi mówiący „No” gdy chcą powiedzieć „Tak”, Francuzi, którzy  nie słyszą różnicy w polskich wyrazach „wejście „, „wyjście”, ani nawet Szwedzi, którzy wciągając energicznie powietrze zgadzają się z nami, mówią potoczne „TAK” w dość specyficzny sposób.  Z resztą, zobaczcie sami film:

Na filmie https://www.youtube.com/watch?v=URgdIAz4QNg

E viva wielojęzyczność !