Archiwa kategorii: Przedszkolaki

Występy na koniec roku a lękliwe dziecko.

Pamiętajmy, że występy, przedstawienia, teatrzyki z udziałem dzieci są organizowane dla dzieci właśnie, nie dla publiczności (mam, babć, tatusiów, dziadków czy innych osób). Dzieciom mówi się, że przedstawienie jest dla publiczności, ale przecież wiemy, że to ma służyć przede wszystkim dzieciom. Występ ma podnieść samoocenę dziecka, wzmocnić jego pewność siebie, pokazać, że potrafi, że nauczyło się tak wiele, że ćwiczenie pamięciowe wierszyka nie przerosło jego możliwości a występ nie wiązał się z tremą nie do pokonania. Po takim występie każde dziecko ma być dumne z siebie, z wykonanego zadania. Dlatego zadanie to ma być na miarę jego możliwości. Kilka podstawowych zasad:

1. Dobieramy wierszyki tak, by były krótkie, stanowiły jedną całość, a ich kolejność była przypadkowa. Dzięki temu nie będzie miało znaczenia dla spójności przedstawienia, gdy ktoś nie przyjdzie. (Jeśli chcecie, to uzasadnię w następnym wpisie dlaczego przedstawienia typu „Królewna Śnieżka” z udziałem małych dzieci są niewskazane).

2. Dzieci recytują trójkami. To sprawia, że jest im raźniej, że zawsze na próbie ktoś ten wierszyk powie (dzieci często chorują, ale to temat na inny wpis). Są dzieci, które pamięciowo dłużej uczą sie wierszyków, lub nie ćwiczą ich w domu. Dzięki recytacji w małych grupkach (dwójkami, trójkami) dzieci, które nie opanowały tekstu mogą spóźniając się nieco, recytować z innymi. Pani oczywiście jest dumna z każdego kto recytuje. Niedopuszczalne są uwagi typu: „Powiedz mamie, żeby z Tobą poćwiczyła”, czy też „No Zosia i Kasia ładnie, ale Zuzio jeszcze widać, że zmyśla i się spóźnia”. Dzieci się starają, a jeśli nie, to nie zwracajmy na to uwagi (przyczyn może być milion dwieście i każda z nich dla małego człowieka jest ważna). Próby do wystąpienia odbywają sie w miłej atmosferze. Jeżeli dzieci się na próbach nudzą, oznacza to, że potrzebują więcej tańczenia, ruchu, a mniej wierszyków, lub, że wierszyki są źle dobrane, nie wiążą się z ich dziecięcym światem.

3. Dla dzieci, które są bardzo nieśmiałe podczas występów publicznych, nie potrafią opanować nawet krótkiego, jednozdaniowego tekstu (widziałam to na przykładzie uczennicy, która miała 11 lat), dodajemy element odczytywanych zdań z kartki lub obrazków do pokazania w trakcie występu. Kilkoro dzieci, w tym to, które paraliżuje mówienie z pamięci, odczytuje kolejno zdania i przypina je do ustawionego obrazka, rysunku itp. Dzięki temu, dziecko może wystąpić z innymi, jest  pewne, że da radę i odnosi sukces: w pełni wykonuje powierzone mu zadanie. Należy zrobić to tak, aby inne dzieci, które nie mają podobnych problemów, też wystąpiły w scence z odczytywaniem z kartek. Jeśli inne dzieci nauczą się zdań z kartek na pamięć, mogą odczytywać je trzymając kartki w stronę publiczności, a nasze nieśmiałe dziecko odczyta kartę trzymając ją w swoją stronę i dopiero później odwróci ją w stronę publiczności.

4. Jeżeli dziecko jest bardzo wrażliwe, lękliwe, lub ma stwierdzony mutyzm wybiórczy, w zależności od stopnia lęku, który może mu podczas przedstawienia towarzyszyć, proponujemy zadanie na miarę jego możliwości. W skrajnych przypadkach dzieci bardzo lękliwych, możemy ustawić dwójkę (minimum dwójkę i to dzieci, które się lubią) z boku sceny (najbardziej lękliwe dziecko stawiamy przy kotarze lub filarze, aby mogło się trochę schować, jeśli będzie miało na to ochotę, jeśli sytuacja je przerośnie. Nie mówimy dziecku, że dlatego stoi przy filarze albo kotarze, żeby się mogło schować!). Te wybrane dzieci mogą trzymać napisy, rekwizyty, podnosić je w odpowiednim czasie. Trzeba wytłumaczyć pozostałym dzieciom, jak ważne jest to zadanie, przecież dzięki temu rodzice będą wiedzieli jaki taniec jest tańczony,  jaki jest tytuł i autor piosenki etc. Uwaga, dzieci trzymające napisy mogą również śpiewać, nie możemy zakładać, że strach i trema je sparaliżują, to jest zadanie, które pozwoli im na „ucieczkę” gdy poczują się zagrożone, ale ma dać również możliwość udowodnienia sobie, że dają radę i trzymać napisy i śpiewać!

5. Pamiętajmy, że dziecku na widok publiczności mogą wyrosnąć skrzydła, lub możę chcieć ukryć się głeboko gdzieś i pobiec najdalej jak tylko może. To sprawa indywidualna. Powiedzmy mu po przedstawieniu przy wszystkich kolegach,  że jestesmy z niego dumni. I bądźmy! Przytulmy. Przytulanie podnosi poziom oksytocyny :-) bardzo pomocne w trudnych sytuacjach.

A jeśli coś poszło nie tak, zmieńmy temat rozmowy i cieszmy się z bycia razem. Jeśli dziecko po występie chce od razu wrócić do domu, pozwólmy na to, nawet jeśli nasze plany były inne. Rodzicu, wróć do domu ciesząc się, że dla Ciebie, prawidłowy i harmonijny rozwój Twojego dziecka jest priorytetem. Gratuluję wszystkim rodzicom takiej postawy.

 

Warsztaty w przedszkolu. cz.1. „O sprzątaniu”.

Mamy za sobą nasze pierwsze warsztaty w przedszkolu. Jakże inne są teraz dzieci, jak inaczej wychowywane, jakże inni są ich rodzice. Jakże innych „narzędzi” i „technik” nam potrzeba w pracy z dziećmi.  Budowlaniec, fryzjerka, hodowca, wszysycy nieustannie aktualizują swoją wiedzę dostosowując się do nowych warunków pracy, nowych produktów, nowych wymagań. Nauczyciele również, świadomi zmieniającej się rzeczywistości poszukują aktywnie nowych i skutecznych sposobór radzenia sobie w pracy z nowym „materiałem” jakim niewątpliwie są dzisiejsze dzieci stąd nasze warsztaty. Otwieramy nowym cykl poświęcony konkretnym rozwiązaniom w pracy przedszkolnej. Metody znane i lubiane, warte przypomnienia. Dziś słów kilka o sprzątaniu.

Przedszkolaki zazwyczaj nie lubią gdy  mówimy: ” Dzieci, kończymy zabawę, sprzątamy”. No jak to? Teraz? Kiedy oni właśnie pobudowali te wszystkie mosty i przejazdy, drogi i tory, teraz gdy właśnie lalki wstały, dostały jeść i wybierają się na spacer? Teraz? W samym środku zabawy? Czy Ty, dorosły człowieku lubisz sprzątać tu i teraz bo akurat ktoś Ci kazał? Pomyśl drogi dorosły człowieku jak te maluchy się czują? W środku zabawy! Dzieci nie mają poczucia czasu, my w trakcie zabawy też je tracimy, i często wydaje im się, że to sprzątanie spada jak grom z jasnego nieba, tak właściwie każą sprzątać tuż po rozpoczęciu zabawy. No niesprawiedliwość ogromna.

Stosowana metoda „muzyczki” wydaje się dobrym panaceum na uniknięcie szoku a tym samym niezadowolenia dzieci. Za każdym razem, zanim zakończymy zabawę, dzieci słyszą ten sam utwór muzyczny, który oznacza, że za chwilę sprzątamy. Dzieci bawią sie jeszcze swobodnie, by po kilku minutach usłyszeć kolejny utwór, który oznacza „sprzątanie”.

Sprzątanie to układanie zabawek w miłej atmosferze, to przyjemna czynność po której patrzymy na naszą wykonanną pracę, na ślicznie ułożone klocki, samochody i lale. Pani jest z nas dumna i my się cieszymy. Ktoś nie chce? Niech żałuje, pobawimy się w przątanie bez niego. Może następnym razem się skusi. Dla wychowawcy to doskonała okazja by pochwalić dzieci ładnie sprzątające (bez porównywania do tych, które nie sprzątają!).

Sprzątanie miłe, wesołe, z muzyką, dla chętnych, z Panią aktywnie w nim uczestniczącą. Takie sprzątanie mam sens, kojarzy się miło a poprzedzone „muzyczką na pożeganie zabawy” nie jest nagłym przerwaniem przyjemności tylko jej przedłużeniem.